Poniżej możecie przeczytać wywiad, w którym Robert Pattinson mówi o tym dlaczego zdecydował się zagrać w „Wodzie dla Słoni” oraz o jego doświadczeniu w pracy ze zwierzętami.
Dziennikarz: Jesteś bardzo zajęty. Co takiego jest w „Wodzie dla Słoni”, że zdecydowałeś się zagrać w tym filmie?
Robert: Gdy pierwszy raz spotkałem Francis, spotkaliśmy się w rezerwacie gdzie mieszkała słonica Tai. Razem pojechaliśmy autem do tego miejsca, abym poznał słonia, on pokazywał nam wszystkie sztuczki, które zamierza zrobić w filmie- to był taki niesamowity dzień i środowisko wokół słoni było niesamowitą główną rzeczą, która mnie przekonała. Spodobał mi się pomysł pracy w ciszy, ponieważ po prostu wokół nich jest bardzo spokojnie. Ponadto, zrobiłem wiele stresujących rzeczy w stosunku do roku poprzedniego, kiedy czytałem scenariusz i książkę to pokochałem to. Czułem jakbym mógł dodać coś do tego. Potem to miało Reese i Christoph w tym i czułem, że nie można mieć lepszej obsady. I to byłoby o tym. Myślałem, że to rodzaj nie-myślenia, naprawdę.
Dziennikarz: To interesujące usłyszeć jak mówisz o zwierzętach. Ponieważ jedna scena, wyróżniająca się tym, że pierwszy raz idziesz i spotykasz te wszystkie zwierzęta sam. Po prostu wyglądałeś bardzo dobrze w tym cyrkowym środowisku.
Robert: Było coś o tym, gdzie kręciliśmy i tylko dzikość tworzyła historię, jest to swego rodzaju coś magicznego. Kręciliśmy w środku pustyni i wszystko było w autentycznym cyrkowym namiocie i praktycznie każdy rodzaj nowoczesnego sprzętu filmowego w ciągu tych dni znajdował się w dowolnym miejscu. Można naprawdę uwierzyć, że jesteś w latach 30-tych. Coś było w tym w jaki sposób światło przechodziło przez namiot. Jest to prawdziwy mistyk jakości i wtedy było ekstremalnie gorąco. Zmęczone zwierzęta, egzotyczne zwierzęta w klatkach w tym okresie. To jest coś niezwykle pięknego i dziwnego, gdy pojawiły się hieny, tygrysy i zebry. Wszystkie są w tym samym pomieszczeniu, wszyscy poszli spać i żyrafka na końcu. Jedną z rzeczy specyficznych w tej konkretnie scenie, było to że młoda żyrafa całkowicie była nieświadoma tego faktu, że ma naprzeciwko siebie w klatkach tygrysa i lwa. Oboje patrzą na żyrafę podczas sceny, żyrafa nie zdaje sobie sprawy co się dzieje i staraliśmy się utrzymać ją patrzącą w jednym kierunku.
Dziennikarz: To brzmi jak metafora czegoś, choć nie jestem do końca pewien czego.
Robert: To zabawne, bo żyrafy nie urodził się na wolności więc nie miały pojęcia o tym zagrożeniu znajdującym się około czterech metrów od nich. Mam na myśli, każdy zawsze mówi „Nigdy nie pracuj z dziećmi i nie pracuj ze zwierzętami”, ale ja po prostu uważam, że to zawsze było częścią mnie. Lubię pracować większość czasu z dziećmi i zwierzętami bardziej niż z dorosłymi, bo są stałym źródłem inspiracji, one po prostu robią swoje własne rzeczy. Nie wiedzą oni że są w filmie.
Dziennikarz: To są ostateczne metody aktorskie.
Robert: Oni są naprawdę, naprawdę, w ich charakterze. [Śmiech]
Dziennikarz: Czy jako dziecko chciałeś uciec z cyrku?
Robert: Nie bardzo. Ja tylko raz poszedłem do cyrku, kiedy miałem sześć lat czy coś. Klauni byli w tym małym samochodzie i drzwi samochodu wybuchły, moja siostra powiedziała mi, że klaun zmarł, co jest całkowicie nieprawdziwe, ale myślałem, że to prawda aż do zeszłego roku. Myślę, że był jedną z rzeczy, które przyciągają mnie od zawsze i pójdę do cyrku ponownie. To zabawne, bo tak wielu ludzi, zawsze myśli, że cyrk jest straszny, wtedy zobaczą „Wodę dla Słoni” to nie wydaje się nawet jak cyrk, naprawdę. Pytano mnie: „Czy to straszne? Czy baliście się klaunów?” Nie. Co jest, że to jest pierwszą rzeczą, która przychodzi do głowy, gdy myślisz o cyrku? To jest po prostu bardzo dziwne.
Dziennikarz: Tak wielu ludzi boi się klaunów. Co bawiło ich gdy byli dziećmi?
Robert: Wiem. To takie dziwne. Może w moim pokoleniu, większość ludzi chce być nieszczęśliwymi cały czas, boją się gdy ktoś próbuje ich rozśmieszyć. To było jednym z moich ulubionych filmów, kiedy byłem młodszy. W pewnym sensie zawsze podobał mi się pomysł psycho klauna.
Dziennikarz: Myślę, że faktycznie za dużo ludzi go obwinia. Pamiętam jak oglądałem, kiedy byłem bardzo młody i po prostu przerażony- zwłaszcza pająków.
Robert: Oglądałem go niedawno ponownie i tak naprawdę nie jest straszny. Byłem przerażony kiedy oglądałem go w młodym wieku.
Dziennikarz: Moi rodzice pozwolili mi przeczytać tę książkę, kiedy miałem dziesięć lat. Nie wiem, co myśleli. Chciałem zapytać, czy ten film ma taki amerykański klimat. Skoro jesteś z Londynu, zastanawiałem się na co ty zwróciłeś uwagę by odegrać ducha z lat 30stych?
Robert: Myślę, że to zawsze było moim ulubionym okresem Ameryki. Gdy jadę przez wieś w Ameryce i widzę płaską ziemie, która będzie na wieki i epoki, małe miasteczka z ich małą stację benzynową i takie tam. To właśnie mój pomysł na Amerykę. Nigdy nie myślę o Nowym Jorku lub innych miastach. To, co wydaje mi się to to że ten okres jest to koniec Dzikiego Zachodu. Energia ta jest dla mnie naprawdę atrakcyjna. Podoba mi się pomysł z Ameryki, ponieważ w Anglia w latach 30-tych, jest bardzo romantyczna. Nic nie chce mi się szczególnie koloryzować. Jest coś o Ameryce w tym momencie, że wydaje się wielkim symbolem nadziei dla jakiegoś powodu. Naprawdę mi to się podobało. I nie wiem, czy można zrobić nowoczesne kino tak samo. Nie mam co zrobić, aby coś wydają się bardzo amerykański, czy to współczesne. Przed latami 40stymi, ludzie są zasadniczo nadal kowbojami i to jest to co z Amerykanów jet we mnie. Wtedy wszystko stało się białe ogrodzenia, pikiety to coś zupełnie innego. Ale lata 30ste są fajne
źródło: http://www.vampiresdaily.pl/

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz