Oto fragment wywiadu, który pojawi się we włoskiej edycji Vanity Fair.
Nie wiem dlaczego, ale większość wywiadów Roberta Pattinsona zaczyna się od opisu tego, w co jest ubrany. Mój wywiad, jednakże, nie został jeszcze napisany: będzie gotowy we Włoszech, gdy jego kolejny film będzie już po premierze. Ten po „Zmierzchu”. Mam na myśli „Wodę dla Słoni”; prawdopodobnie w maju. To czego jestem pewien, to to, że stworzę coś innego. Nie powiem niczego o jego ubiorze.Wiem również, że w przypadku Pattinsona, nawet najmniejsze szczegóły nie mogą być ignorowane, jako, że kobiety na całym świecie poświęciłyby więcej niż złamany paznokieć, by dowiedzieć się czegokolwiek nowego. W związku z tym, oto dokładny opis wyglądu Pattinsona. Lokacja: apartament na drugim piętrze hotelu Four Seasons w Los Angeles. Czas: 15:30, i choć nie jest to jego pierwszy wywiad tego dnia, wygląda jakby dopiero co wyszedł z łóżka.
W końcu przybywa: nalewa sobie filiżankę kawy. – Muszę się obudzić – przeprasza. I w rzeczy samej, jego twarz wygląda dość sennie, choć oczy są niesamowicie wyraźne. Siada i kładzie nogi pod stoliczkiem z kawą, blisko krzesła. Ma na sobie parę czarnych jeansów, dość wąskie u dołu. Siada wygodniej, poruszając kolanami, a przy tym eksponując gołą skórę między krótkimi skarpetkami (również czarnymi) a krawędzią spodni. Jego skóra jest bardzo jasna, ciemne włosy znikome. Na nogach: para Dr. Martens, ça va sans dire [rzecz oczywista], czarne. Jego strój uzupełnia czarny T-Shirt i kurtka, powiedziałbym, w stylu vintage. Broda z szyi jest zgolona, widać ją trochę z przodu; jego skóra jest czysta i gładka. I usta: Przysięgam, najbardziej czerwone usta, jakie widziano u mężczyzny…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz