Strony

sobota, 26 lutego 2011

Fragment wywiadu do włoskiego VF.


Oto fragment wywiadu, który pojawi się we włoskiej edycji Vanity Fair.

Nie wiem dlaczego, ale większość wywiadów Roberta Pattinsona zaczyna się od opisu tego, w co jest ubrany. Mój wywiad, jednakże, nie został jeszcze napisany: będzie gotowy we Włoszech, gdy jego kolejny film będzie już po premierze. Ten po „Zmierzchu”. Mam na myśli „Wodę dla Słoni”; prawdopodobnie w maju. To czego jestem pewien, to to, że stworzę coś innego. Nie powiem niczego o jego ubiorze.


Wiem również, że w przypadku Pattinsona, nawet najmniejsze szczegóły nie mogą być ignorowane, jako, że kobiety na całym świecie poświęciłyby więcej niż złamany paznokieć, by dowiedzieć się czegokolwiek nowego. W związku z tym, oto dokładny opis wyglądu Pattinsona. Lokacja: apartament na drugim piętrze hotelu Four Seasons w Los Angeles. Czas: 15:30, i choć nie jest to jego pierwszy wywiad tego dnia, wygląda jakby dopiero co wyszedł z łóżka.
W końcu przybywa: nalewa sobie filiżankę kawy. – Muszę się obudzić – przeprasza. I w rzeczy samej, jego twarz wygląda dość sennie, choć oczy są niesamowicie wyraźne. Siada i kładzie nogi pod stoliczkiem z kawą, blisko krzesła. Ma na sobie parę czarnych jeansów, dość wąskie u dołu. Siada wygodniej, poruszając kolanami, a przy tym eksponując gołą skórę między krótkimi skarpetkami (również czarnymi) a krawędzią spodni. Jego skóra jest bardzo jasna, ciemne włosy znikome. Na nogach: para Dr. Martens, ça va sans dire [rzecz oczywista], czarne. Jego strój uzupełnia czarny T-Shirt i kurtka, powiedziałbym, w stylu vintage. Broda z szyi jest zgolona, widać ją trochę z przodu; jego skóra jest czysta i gładka. I usta: Przysięgam, najbardziej czerwone usta, jakie widziano u mężczyzny…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz